21 maj 2015

Pomocna dłoń dla Syrii

Bohaterowie moich książek, szczególnie cyklu Nad Czarnym Potokiem (ostatnia część już jesienią) wielokrotnie spotykali się z koniecznością emigracji. W ostatnich pokojowych latach (a było to jeszcze przed wybuchem konfliktu na Ukrainie) szczególnie "rozkwitło" w Polsce zjawisko emigracji zarobkowej. 
Kilkanaście ostatnich miesięcy pokazało jednak, że historia kołem się toczy. Nasi dziadkowie - w tym także przodkowie moich bohaterek - często uciekali z Polski ogarniętej wojną (I i II wojna światowa, wojna polsko-bolszewicka itd.), dziś Polska jest krajem, do którego ucieka się przed wojną i śmiercią.

Nie ulega wątpliwości, że w naszym kraju jest mnóstwo potrzeb na tzw. "własnym podwórku", dlatego każdy na pewno pomaga tam, gdzie umie i może pomagać najbliżej i to jest wspaniałe. Przecież nawet uśmiech i wniesienie zakupów na piętro dla starszej siąsiadki może być pomocą, jeśli nie stać nas na działania w szerszym zakresie. 
Gdy jednak pojawia się inicjatywa, do której wsparcia wystarczy dobra wola i jeden podpis (kliknięcie), wtedy każdy może pomóc także tam, gdzie sięga wielkie zło. Zatem róbmy to!

źródło fot. http://fundacjaestera.pl/
Dziś zachęcam do zapoznania się z inicjatywą siostry Małgorzaty Chmielewskiej, założycielki Wspólnoty Chleb Życia, która w porozumieniu z fundacją dokonała rzeczy niezwykłej (jednej z wielu) - udało się im zebrać fundusze oraz zapewnić pracę i środki do życia dla 1500 syryjskich chrześcijańskich uchodźców zagrożonych bezpośrednio śmiercią z rąk tzw. PI z powodu wyznawanej wiary.

Siostra Małgorzata nie prosi już o żadne środki finansowe, a jedynie o SZYBKĄ decyzję rządu i tych instytucji, które podejmą decyzję w sprawie sprowadzenia uchodźców do Polski. 
Tutaj znajdziecie list skierowany do pani premier:

My także możemy pomóc - podpisując internetowo petycję:


Każdy z nas ma wybór, najważniejsze jednak, by nie czynić z pozytywnej działalności innych osób okazji do "hejtowania", szydzenia i politykowania - dość już tego błota wylewa się w ostatnich dniach na nasze głowy. Może spróbujmy tak po cichu, bez fety jak siostra Małgorzata, zrobić coś pozytywnego dla innych.

Pamiętajmy przy tej okazji o tych, którzy wiele lat temu przyjęli do swoich krajów naszych przodków uciekających przed śmiercią we własnym kraju.
Dziś na pomoc czekają rodziny syryjskich chrześcijan. Nie są to uchodźcy ekonomiczni, jak wielu innych proszących o pobyt w Europie. Jeśli jesteśmy zmuszani do przyjęcia uchodźców, może warto przyjąć gościnnie tych, którzy są bliżsi naszej kulturze i mają większe szanse na przystosowanie się do życia w naszym kraju.

A jeśli ktoś żąda parytetów i ma problem z tym, że akurat chrześcijańskie (nie tylko katolickie) rodziny chce uratować siostra Małgorzata Chmielewska, niech zorganizuje sam pomoc dla innych wyznań lub dla ateistów. Ja nie mam nic przeciwko temu.

Zatem wszyscy oburzeni tą inicjatywą - do dzieła! Chętnie napiszę na blogu o Waszych działaniach na rzecz ratowania innych zagrożonych śmiercią i torturami. Piszcie: kiedy, kto, gdzie i jak organizuje pomoc dla innych.

A może organizujecie wspaniałą pomoc dla polskich rodzin - ubogich, po przejściach, bezrobotnych itd.? Także chętnie napiszę o Waszych inicjatywach.
Z całego serca pozdrawiam tych, którzy mają siłę i chęci, by wspierać innych w bezpośrednim działaniu. Bo takie osoby zasługują na szacunek i podziw.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Już podpisałam. Dobrze, że się o tym mówi.
Kasia

Aine pisze...

Podpisane. Oby coś pomogło.

kobietazasciankowa pisze...

Do 10 000 podpisów już tak niewiele brakuje. Trzymajmy kciuki, żeby ktoś zajął się tym, co ważne - ratowaniem życia, a nie politycznym bełkotem.