18 paź 2015

Co kryje małopolska trylogia rodzinna?

Za oknem spokojny, rozleniwiający jesienny dzień, słońce właśnie skryło się za drzewami. Chłodne, rześkie powietrze pachnie wilgocią i mokrymi, lekko butwiejącymi liśćmi. Taki aromat jesieni zawsze kojarzy mi się z lasem i napełnia nostalgią...

Jednak moi wspaniali Czytelnicy nie pozwalają mi popadać w jesienny smutek i zadumę :) - w skrzynce wciąż pojawiają się nowe e-maile od Was i błyskawicznie poprawiają nastrój.
Jestem zachwycona, że "Znów nadejdzie świt" tak bardzo się Wam podoba; że tak jak ja daliście się wciągnąć w ten świat: świat tradycji, rodziny, domowych przysmaków, spotkań z przyjaciółmi, ale także miłości, rozczarowań, tajemnic a czasem dramatów ciągnących się przez pokolenia.

Nowi Czytelnicy, którzy dopiero teraz mieli okazję rozpocząć przygodę z cyklem Nad Czarnym Potokiem przysyłają sporo pytań i chętnie dyskutują o moich bohaterkach. Bardzo lubię uważnych Czytelników - wtedy widać, że naprawdę dali się wciągnąć w świat tego małego miasteczka i emocjonalnie podchodzą do opisywanych tam wydarzeń. Wspaniała była opinia jednej z Czytelniczek, która po przeczytaniu "Znów nadejdzie świt" jeszcze raz sięgnęła po poprzednie tomy, a następnie napisała mi, że dopiero teraz dostrzegła sporo wspólnych drobiazgów ukrytych w tekście.To inspiruje do dalszej pracy.
Ponieważ często pewne pytania się powtarzają, postanowiłam zebrać kilka podstawowych informacji w jednym miejscu. Zaciekawionych światem przedstawionym mojej trylogii rodzinnej zapraszam do przeczytania garści informacji:
  1. Do cyklu należą trzy tytuły: "Młyn nad Czarnym Potokiem", "Wspomnienia w kolorze sepii", "Znów nadejdzie świt". "Dworek pod Lipami", mimo podobnej okładki  NIE NALEŻY  do cyklu, to zupełnie odrębna historia.
  2. Podstawowe informacje o głównych bohaterkach trylogii znajdziecie TUTAJ na moim drugim blogu.
  3. Cały cykl należy do gatunku książek obyczajowych z historią w tle. Znajdziecie w nich także elementy powieści psychologicznej. Ostatni tom nosi też cechy sagi rodzinnej.
  4. Jestem bardzo zadowolona, gdy pytacie mnie, dlaczego Marta z pierwszej części jest tak irytująca w swym zachowaniu: wiecznie się martwi i z niczego nie umie się cieszyć. Dlaczego ja się cieszę? Moi drodzy, bo to oznacza, że nigdy ani Wy, ani nikt z Waszych bliskich nie cierpiał na choroby związane z obniżonym nastrojem typu depresyjnego lub co gorsza z prawdziwą depresją. Marta zaś miała swój problem, o którym nawet ona nie wiedziała. W książce nie umieściłam bezpośredniej informacji o tym, iż wymyśliłam Martę jako bohaterkę, która, przygnieciona problemami, od jakiegoś czasu choruje na dystymię. To właśnie rodzina i oderwanie się od codzienności (podczas odkrywania tajemnic przodków) pozwalają jej powoli wyjść z tego stanu. Dystymia bywa jednak określana mianem "niewidzialnej choroby", bo nikt z otoczenia zwykle nie orientuje się, że chodzi o długotrwały stan chorobowy. I tak właśnie było z Martą (choć jej siostra Grażyna coś podejrzewała i cały czas starała się pomagać i opiekować nią). Marta pokonała swoje wewnętrzne problemy dzięki rodzinie, zarówno współczesnej, jak i tej z przeszłości. To siła jej babek była dla niej lekarstwem. Jednak w realnym życiu najlepiej byłoby szybko skorzystać z pomocy lekarza, jeśli podejrzewacie u siebie lub bliskiej osoby dystymię.
  5. Wielu Czytelników już odkryło, że powieści należące do można bez problemów czytać w dowolnej kolejności - każda opisuje odrębną historię, choć pewne poboczne wątki są wspólne i prościej jest czytać je po kolei. Każda z powieści jest też skonstruowana w inny sposób. O tym jak zaplanowałam konstrukcję całego cyklu i dlaczego właśnie tak, możecie poczytać na blogu pani Justyny, która przeprowadziła ze mną mały wywiad: O chronologiczny sposób konstrukcji fabuły i blurb dotykający współczesności zapytałam autorkę.
  6. Pytacie też o slow life w moich powieściach - powiem krótko: moim zdaniem to tylko nowa nazwa na tradycyjny sposób życia. Cały cykl jest rodzajem pochwały dla takiego stylu życia, który uważam za najbardziej przyjazny i naturalny dla człowieka, a który nieco zagubiliśmy w pędzącej współczesności. Zatem znajdziecie w moich powieściach i slow life, i slow food (a jak napisała mi Czytelniczka - moje książki nadają się także świetnie do slow reading :).
  7. Bardzo mnie cieszy każda kolejna informacja o tym, że dzięki moim powieściom, a szczególnie dzięki "Wspomnieniom w kolorze sepii", zainteresowaliście się przeszłością swojej rodziny. Kilka osób pochwaliło mi się swoimi odkryciami genealogicznymi, które zaskoczyły ich samych. Gratuluję i trzymam kciuki:).
  8. Na koniec tylko rąbek podpowiedzi dla tych, którzy pytają, czy dobrze zinterpretowali powiązania rodzinne: owszem, ostatni tom ujawnia, że trzy przyjaciółki są ze sobą związane nieco ściślej niż tylko więzami przyjaźni, choć w zasadzie nawet one nie wiedzą tego do końca (to zjawisko typowe dla małych społeczności). Odkryje to jednak uważny i dociekliwy Czytelnik całego cyklu. To taki bonus dla tych, którzy lubią sami odkrywać, a nie tylko przeczytać o czymś czarno na białym. Czytelnik jest bowiem także współtwórcą świata, który odwiedza.
Jeśli pojawią się nowe ciekawe pytania, na pewno dopiszę kolejne punkty. :)

4 komentarze:

Chabrowa pisze...

Ja ,,Znów nadejdzie świt" potraktowałam typowo jako sagę rodzinną- mój ulubiony gatunek. Miałam okazję ją recenzować i naprawdę to kawał dobrej roboty. Emocje, wiele dawnych obyczajów. Musiała Pani poświęcić jej mnóstwo czasu i to widać. Wspaniała lektura :)

Anna J.Szepielak pisze...

Bardzo dziękuję za recenzję:) Wkrótce pozwolę sobie umieścić tutaj link. Co do terminów - rok to wciąż dramatycznie za mało na książkę historyczną, ale nawet w szybkim tempie pracowało mi się wspaniale nad tą opowieścią. Pozdrawiam serdecznie :)

Grażyna Kowalik pisze...

W sobotę dotarła do mnie książka "Znów nadejdzie świt" jako nagroda z konkursu.Jestem bardzo ,ale to bardzo szczęśliwa,gdyż 2 części pierwsze z tej trylogii już przeczytałam.Od ok.2 lat mój brat rozpoczął działać-tzw. tworzyć nasze drzewo genealogiczne.Włączyłam się w to z wielką przyjemnością. A Pani książki- mają to wszystko co potrzebne abym uważała,że są "smakowite"-obyczajowe,z historią w tle ,saga rodzinna a przy tym poczucie humoru....nic więcej mi nie trzeba....

Anna J.Szepielak pisze...

Pani Grażyno, bardzo dziękuję :)