21 gru 2013

Świąteczny piernik z "Młyna..."


Nie wiem jak Wy, ale ja zabieram się za pieczenie dopiero w poniedziałek. Dzisiaj jednak przewertowałam przepisy i przypomniałam sobie, że jednym z ciast, które pasują zarówno na Boże Narodzenie jak i na Wielkanoc jest naturalnie piernik. Nie mam jednak cierpliwości do wytwarzania małych pierniczkowych ludzików, dlatego u mnie będzie to dawno wypróbowany rodzinny piernik - korzenny, ciemny, z bakaliami, polany gorzką czekoladą. Przepis na to ciasto znalazł się także w powieści :)



W związku z pojawiającymi się pytaniami, wyjaśniam:
  • podane proporcje dotyczą ilości ciasta na dwie średnie keksówki, a duża ilość mąki wynika z formuły piernika, który w mojej rodzinie musi być dość ciężki, a nie lekki i pulchny jak "murzynek",
  • ja robię tylko jedną keksówkę, dlatego dzielę proporcje na pół: 35 dkg mąki, 12 dkg masła itd. (tylko śmietany daję ciut więcej),
  • ciasto jest dość ciężkie do ucierania, dlatego nie polecam robienia go w malakserze (robocie), bo silnik może się zbuntować:),
  • jeśli ktoś lubi mocny korzenny aromat, należy dać odrobinę więcej przyprawy do piernika.

6 komentarzy:

Magdalena Paź pisze...

a ja bym chciała przepis na tę szybką zupę z czerwonej ciecierzycy?

kobietazasciankowa pisze...

Z czerwonej SOCZEWICY? Bo ciecierzycy we Młynie nie było :)

Anonimowy pisze...

Mój piernik w tym roku wyszedł trochę płaski:) Ten na zdjęciu wygląda apetycznie. Muszę kiedyś spróbować.
Pozdrawiam świątecznie.
Irena

Magdalena Paź pisze...

Tak z soczewicy oczywiście

kobietazasciankowa pisze...

Pani Magdo, obiecuję przepis ze zdjęciami w przyszłym tygodniu:) Specjalnie dla Pani.

Magdalena Paź pisze...

Dziękuję Pięknie