10 lis 2018

O czym śniły prababki?

Zamyśliłam się dziś podczas prasowania flagi, ale na szczęście niczego nie przypaliłam.

Moje bohaterki z XIX wieku marzyły o niepodległej ojczyźnie, o równouprawnieniu i edukacji kobiet, o możliwości kupienia polskich książek w polskiej księgarni.
Marzyły, by wszystkie dzieci - biedne, bogate, szlacheckie i włościańskie - mogły się uczyć w języku polskim, bez strachu przed represjami.
Z utęsknieniem czekały na czasy, gdy panna będzie mogła sama wybrać sobie męża, kierując się miłością, a ukochany mężczyzna nie będzie musiał ginąć za wolność swojej rodziny i narodu.
Jak wiele było pod zaborami marzeń, które zdawały się niemożliwe do spełnienia...

Dobrze jest przypomnieć sobie czasem, ile dokonali dla nas nasi przodkowie.




28 paź 2018

Brak powieści w księgarniach? Już niedługo!

Pamiętacie mój post o cudownym spotkaniu z DKK w Wilkowie Wielkim?

To od moich wspaniałych Czytelniczek dowiedziałam się, że ich biblioteka nie posiada kompletu małopolskiej sagi rodzinnej, ponieważ w księgarniach nie można już kupić tych powieści. Postanowiłam zbadać sprawę i okazało się, że nie było w tym nic dziwnego - po prostu wyczerpał się nakład całej trylogii wydanej przez Naszą Księgarnię (podobnie jak wcześniej nakład "Dworku pod Lipami").

Na szczęście okazało się, że Wydawnictwo Filia postanowiło przychylić się do próśb moich Czytelniczek - w przyszłym roku ukażą się wznowienia moich powieści! 
Najpierw pojawi się właśnie "Dworek pod Lipami", który w tej chwili jest dostępny tylko jako audiobook. 

Później ukaże się cały cykl małopolski, czyli "Młyn nad Czarnym Potokiem", "Wspomnienia w kolorze sepii" oraz "Znów nadejdzie świt".
Dzięki wydawnictwu Storybox prawdopodobnie w przyszłym roku ukażą się również audiobooki tych powieści.

Bardzo się cieszę, że wszyscy nowi Czytelnicy, którzy nie zdążyli kupić moich wcześniejszych powieści, będą mogli to uczynić. O szczegółach będę Was informować w przyszłym roku.

I jeszcze niespodzianka:
wszystkie powieści otrzymają naturalnie nowe okładki i odświeżoną redakcję. 
Kwiatowe okładki tej serii bardzo mi się podobały, ale już jestem ciekawa, jak będą wyglądały w nowej odsłonie:).

22 paź 2018

Kto lubi Instagram?

Tak, przyznaję - jestem trochę staroświecka (czy raczej vintage?:) I cóż w tym złego? 
Lubię czytać papierowe gazety i książki; 
 Pixabay
irytuję się na jakość dzisiejszego papieru, po którym nie można pisać prawdziwym piórem, bo przemaka; 
wolę porozmawiać z przyjaciółmi przy kawie i domowym cieście niż wisieć na telefonie, skypie czy innym źródle komunikacji;
nie korzystam z portalu FB... 
Tak mogłabym wymieniać dłuuugo.

Może dzięki temu lepiej rozumiem swoje bohaterki rodem z innej epoki?
Muszę jednak zdradzić, że Julianna żyjąca w XVIII wieku jest już dla mnie znacznie większą zagadką. Staram się jednak ją oswoić, bo wiem, że Czytelniczki czekają na drugą część cyklu "Dziedzictwo rodu".

pixabay
Czy to oznacza, że nie pojmuję "ducha dzisiejszych czasów" i nie doceniam wygody, jaką daje współczesność? Mam nadzieję, że nie, choć zapewne nikt do końca tego nie ogarnia.To byłby świetny wstęp do długich i mądrych rozważań, ale... nic z tego!  

Otrzepię się troszeczkę z kurzu z przeszłości i zdradzę nowinę, a w zasadzie nowinkę:
w tę pierwszą prawdziwie jesienną i mglistą noc chcę Was, drogie Czytelniczki, zaprosić po prostu na moją nową stronę - na Instagramie.

 Instagram kojarzy mi się ze staroświeckim albumem, do którego ludzie wklejają fotografie  - szybkie zdjęcia codzienności przypięte na tablicę wspomnień. Chyba każdy lubi oglądać zdjęcia swoje i znajomych, stąd zapewne popularność tego portalu. 
A zatem...takie skrawki mojej codzienności retro od czasu do czasu będzie można  znaleźć na moim profilu.
Zapraszam, zaglądajcie, kiedy macie ochotę. :)



6 paź 2018

Są też dobre wiadomości...

Wiadomości w mediach są po to, by przyciągać uwagę.
Uwaga = pieniądze, to oczywiste.
Jeszcze większą "oczywistością" jest stwierdzenie, że najlepiej sprzedaje się sensacja, dramat, krew i przemoc.
Można by tu wzruszyć ramionami: taki świat, cóż robić? To co wywołuje w ludziach duże emocje, pozwala zarabiać.

A ja dzisiaj nie chcę wzruszać ramionami! Czy tak jak ja macie już dość tego pesymizmu i bełkotu, który wylewa się z mediów, rzadko przepuszczając coś pozytywnego?

Wpadłam dziś na ciekawą stronę, jedną z kilku tego rodzaju - stronę z pozytywnymi wiadomościami:


Niby nic odkrywczego: portal, który porządkuje, zbiera, informuje o DOBRYCH WYDARZENIACH. I cóż z tego? Nie macie pojęcia, jak nagle zrobiło mi się ciepło na sercu, gdy przeczytałam tam kilka newsów.
Dlatego pomyślałam, że skoro wczoraj obchodziliśmy Światowy Dzień Uśmiechu :), to powinnam się podzielić informacją o tym serwisie. Może jeszcze komuś spodoba się ta strona, może poszukacie dla siebie innych tego rodzaju serwisów.

To mój sposób na protest przeciwko negatywnym emocjom, które ogarniają mnie za każdym razem, gdy czytam serwisy informacyjne.
Mam też małe postanowienie, że od czasu do czasu będę wstawiać linki do artykułów i newsów, które szczególnie mi się spodobają, a będą niosły POZYTYWNE  emocje.

Dziś kolejny dowód na to, że czytelnictwo w Polsce nie upada :)

http://dobrewiadomosci.net.pl/23310-polacy-stali-przez-wiele-godzin-w-ogromnej-kolejce-po-ksiazki/

3 paź 2018

Krakowskie święto książki

Moi drodzy Czytelnicy,
pytacie, co myślę o bojkocie krakowskich Targów Książki i zamieszaniu, jakie zrobiło się w ostatnim czasie wokół tej imprezy.

Powiem krótko: nie wyobrażam sobie jesiennego Krakowa bez Targów.

Należy jednak zrozumieć troskę pisarzy, którzy swoim apelem chcieli zwrócić organizatorom uwagę na konieczność polepszenia bezpieczeństwa i komfortu uczestników tej, jakże masowej, imprezy.

Każdy kto bywał na Targach wie, ile zabawnych sytuacji wynikało z olbrzymiego ścisku panującego w halach. Ten hałas niezliczonych kroków, śmiechy przepychających się dzieci, potrącanie plecakami pełnymi książek, długaśne kolejki do autorów czy polowanie na wolny stolik w kawiarni miały swój urok, jednak NIEZAPRZECZALNIE stwarzały także zagrożenie dla zdrowia uczestników. I to jest najważniejszy argument przemawiający za tym, że nad zmianami organizator powinien zacząć pracę już na początku roku 2018, a nie krótko przed Targami.
Gdy przypomnę sobie duszne i gorące pomieszczenia wcześniejszych Targów przy ulicy Centralnej, hala Expo wydaje się być rajem. Jednak trzeba przyznać, że z roku na rok i to miejsce stało się mało komfortowe.

Nie będę się oczywiście wypowiadać na temat korków i infrastruktury wokół EXPO, bo Kraków do korków jest przyzwyczajony, co nie oznacza, że  włodarze królewskiego miasta nie powinni wcześniej pomyśleć o usprawnieniach. Doskonałym pomysłem był też Expobus, którego później zabrakło.
W dzisiejszych czasach najważniejsze jednak jest bezpieczeństwo takich imprez i to wymaga wszelkich możliwych wysiłków. Tym bardziej, że uczestnicy z wielką cierpliwością poddawali się w ostatnich latach kontroli przy wejściu i to jest wyraźny sygnał, że każdy chce czuć się na Targach bezpiecznie. Może dobrym pomysłem byłoby wypełnianie specjalnej ankiety przez uczestników? To pomogłoby organizatorom zrozumieć potrzeby, których czasem się nie dostrzega.
A już na pewno doskonałym rozwiązaniem byłaby obecność na miejscu lekarzy i ratowników w punkcie medycznym oraz zwiększonej ilości stróżów prawa na terenach Expo (a nie tylko ochroniarzy), jak przy każdej wielkiej imprezie. Nie ma co ukrywać, że przepchnięcie się karetki czy policji przez targowe korki jest mocno utrudnione, a może decydować o czyimś życiu.


Odwiedzajmy zatem Targi, ale wyrażajmy także szczerze opinie na ich temat. Jedziemy tam, by świętować, a nie obawiać się wypadków. Dlatego życzę wszystkim udanych Targów i wspaniałych połowów książkowych:)

29 wrz 2018

Dzień Kawy! Łasuchowanie...

Międzynarodowy Dzień Kawy? Jest! Dzisiaj! Jak miło, że ktoś wymyślił takie "święto":)

Nie mogłam się powstrzymać, by nie uczcić dzisiejszego dnia grubą mleczną pianką na czarnej zawiesistej, świeżutko zmielonej kawie. Do tego domowy herbatnik żytni z nasionami dyni... Mmmm...
Jak to dobrze, że legendarne kozy pomogły "wynaleźć" ziarna kawowca:).
Te i wiele innych ciekawostek znajdziecie tutaj: http://www.coffeeworld.com.pl/


Nie wiem, jak inne pisarki, ale ja nie zaczynam dnia bez dużej czarnej. Napis na ścianie mojej kuchni głosi: Najpierw kawa!
Zatem, życzę przyjemnych wrażeń, nieważne czy w gronie znajomych, czy tylko z książką w miękkim fotelu. Byle z pyszną kawunią:).

źródło pixabay, StockSnap


22 wrz 2018

Książkowe łasuchowanie

pixabay
Żółto, pomarańczowo, jesiennie, dyniowo...
Moja ulubiona pora roku zaczyna się tym razem dyniowym złotem i miedzią, zamiast barwami drzew, lecz nie narzekam.

Zupa dyniowa z dużą ilością imbiru, ciastka, przeciery... Mmmm...

:)
Lubicie?


A do wielkiego dyniowego rozpasania kulinarnego proponuję "Przekroczyć rzekę" w rozmiarze S, czyli kieszonkowym. Znajdziecie na przykład TUTAJ .

fot. A.Sz.
Z tą "kieszenią" bym polemizowała (na fotografii widać nie tak wielką różnicę), ale do większości torebek książka na pewno będzie pasowała. Zatem czytanie w autobusie, kolejce, czy pod szkolną ławką staje się łatwiejsze. Można by rzec przewrotnie: czasem mały rozmiar ma duże znaczenie:).
Cena też proporcjonalnie mniejsza, więc propozycja wydawnictwa Filia ułatwia książkowe łasuchowanie.
Cieszy mnie ta filigranowa powieść :), ponieważ to moja pierwsza książka w takiej postaci.

Miłego czytania i pysznych dyniowych przetworów :)